3.DworzecBiegnąc zamknęłam oczy. Wiatr szumiał mi w uszach. Długo myślałam o tym co się stało, o tym, że postanowiłam porzucić wszystko co posiadałam. Jedyną pociechę stanowiła karta płatnicza mojej matki ukryta w kieszeni skórzanej kurtki.Och, jak dobrze, że pamiętam kod PIN! -9154- szepnęłam. Nie bałam się, że ktoś mnie usłyszy, bo właśnie biegłam przez ciemny las. Nie odczuwałam lęku, choć noc spowijała mnie swoimi zimnymi mackami ze wszystkich stron. Biegałam nadzwyczajnie szybko, nie widziałam nic, ale miałam pewność, że podążam we właściwym kierunku. Wytężyłam wzrok. Cholera, nic nie widzę. Chociaż… Tak, muszę iść tam- na północ. Nie wiem skąd to wiedziałam. Przyśpieszyłam, pot kapał z mojego nosa prosto na koszulkę. Moje nogi zaczęły odmawiać posłuszeństwa. Postanowiłam zatrzymać się i zdrzemnąć. Znalazłam pewien rów, do którego niezdarnie wpełzam. A tam czekał na mnie niespokojny sen. *** Gdy otworzyłam oczy, dokoła było już jasno. Wygramoliłam się z rowu, wstałam i ruszyłam na północ. Zaraz las się kończy… Nagle sięgnęłam do kieszeni. Uf… Karta jest na swoim miejscu! Gdy dotarłam do miejsca gdzie las zastępuje wolna przestrzeń, słońce iskrzyło wysoko na niebie. Z prawej strony znajdował się nieduży budynek, dworzec bynajmniej. Moja ręka poszybowała w stronę czoła wycierając stróżki potu. Hm, mam za sobą dystans czterdziestu kilometrów. Któżby pomyślał, że ten las jest taki ogromny? Wzruszyłam ramionami i zaczęłam podążać w stronę dworca. Na dużym placu bawiły się dzieci. Ich rodzice zalani potem ganiali swoje pociechy klnąc obelżywie. Pewien mały blondynek uporczywie próbował podbijać dmuchaną piłkę z Kubusiem Puchatkiem swoimi drobnymi nóżkami. Nie wychodziło mu to i za każdą nieudaną próbą zabawnie tupał nóżką. Uśmiechnęłam się do siebie. Jakie rozkoszne maleństwo, pomyślałam. Postanowiłam wreszcie się rozejrzeć. Z lewej strony znajdowała się mała budka. Ciemnowłosy mężczyzna właśnie z tamtąd odchodził z plikiem banknotów w ręku. Uradowana wręcz w podskokach znalazłam się przy urządzeniu. 9154- owe liczby wystukałam drobnymi palcami. Proszę czekać. Po kilku sekundach na ekranie pojawiły się różne kwoty. Jej palce powędrowały w stronę liczby bogatej w trzy zera. Mamusiu, nie wiedziałam, że jesteś taka bogata. To dobrze, będzie na potem. Bankomat wypluł odliczoną kwotę. Pieniądze schowałam do tylniej kieszeni spodni, za to kartę umieściłam bliżej piersi. Podeszłam do kasy. W okienku powitała mnie młoda brunetka. Bóg nie poskąpił jej kobiecych kształtów. Hm… Bóg? Nie, nie bóg- chirurg plastyczny. Jej olbrzymie, nadmuchane usta powiedziały do mnie „dzień dobry” . -Dzień dobry. Dokąd jedzie najbliższy pociąg? Nie ma co, zdziwiłam ją. Wybałuszyła swoje wielkie oczy, poczym bąknęła: -Do Sewtown. -Ile kosztuje bilet? Kobieta wystukała coś na klawiaturze komputera. Matko, jakie tipsy! Brunetka wręcz szepnęła jaką kwotę muszę jej pozostawić. Bez słowa wyciągnęłam z kieszeni banknot, poczym oddaliłam się od kasy, ustępując starszemu mężczyźnie, który stał za mną w kolejce po bilety. bloody-heart 2/05/2009 12:36:37 [Powrót] Komentuj Ciekawe co zamieża dalej zrobic. Powiado mnie o najbliższej notce:) Akiko 3/05/2009 19:39:32 brak www IP: 77.112.50.130 Tak na oko myślę, że masz od 12-13 lat. Czemu pytasz? szkolne-lata 2/05/2009 22:47:39 http://szkolne-lata.blog4u.pl IP: zalogowany Sorry, ale jednak pisze się razem xD szkolne-lata 2/05/2009 17:28:32 http://szkolne-lata.blog4u.pl IP: zalogowany Aha... "któż by" piszę się osobno. szkolne-lata 2/05/2009 16:51:40 http://szkolne-lata.blog4u.pl IP: zalogowany Może być mam jednak zastrzeżenia do paru zdań: "Och, jak dobrze, że pamiętam kod PIN! -9154- szepnęłam. Nie bałam się, że ktoś mnie usłyszy, bo właśnie biegłam przez ciemny las" - i co z tego, że była w lesie, tam też mógł się ktoś czaić:) Mogli ją śledzić;) To tylko moje głupie gadanie XD Wytężyłam wzrok. Cholera, nic nie widzę. Chociaż… Tak, muszę iść tam- na północ Nie wiem skąd to wiedziałam- hehe skoro nie widział nie mogła wiedzieć gdzie jest północ, niestety też nie wiem skąd to wiedziała xD Nadludzkie moce? "Hm, mam za sobą dystans czterdziestu kilometrów. Któżby pomyślał, że ten las jest taki ogromny?"- tak i w niecałe 2 dni przemierzyła taki wielki połać lasu, trochę realizmu. "Na dużym placu bawiły się dzieci. Ich rodzice zalani potem ganiali swoje pociechy klnąc obelżywie" - szkoda mi tych dziecixD Aż tu niemal słyszę - Ty mały skur******* wracaj do domu. Oprócz tego rozdział w miarę interesujący. Nie najgorzej. Z czasem będzie lepiej. szkolne-lata 2/05/2009 16:49:12 http://szkolne-lata.blog4u.pl IP: zalogowany jej.. szkoda tylko, że takie krotkie ;( bardzo mi sie podoba ! xdd mOjka 2/05/2009 15:52:03 brak www IP: 213.155.191.92 Ale... Ciekawe :)) Będę zaglądać! Pozdrawiam. Kara 2/05/2009 12:53:51 brak www IP: 89.230.194.120 |